Co ja tutaj robię?

Ze względu na stres i obawy, postanowiłam zastanowić się nad tym co mi strzeliło do głowy, że uczę się tego, czego się uczę. Historia mojego studiowania nie jest długa, ale za to zawiła. Czy lubię to co studiuję? Kwestia sporna. Jednak mam niesamowite przeczucie, że zawsze coś kierowało mną w tę stronę. W stronę śmierdzącego Wersalu, braku higieny i powiewającej nieśmiało białej flagi.

Tak naprawdę, w Wersalu fekalia już na pewno przeszkadzają, kobiety o siebie dbają, a flaga jak była, tak jest.

Francuski był językiem, który był ze mną zawsze, ale w praktyce nikt go nie znał. Tata, swego czasu, zapalony bonapartysta, teraz, jak twierdzi, trochę mu się znudziło, opowiadał, że Napoleon to, Napoleon tamto, ale żeby nie było, też trochę go opieprzał. Pamiętam, że będąc w Kościele Inwalidów, spoglądając na Niego, czułam, że kogoś mi brakuje, że jest nas tam za mało. Chyba jeszcze nigdy nic nie wbiło mnie tak w ziemię, jak waga tamtego miejsca.

Ani Place de la Concorde, pierwsza rzecz jaką zobaczyłam po przyjeździe, gdzie niemalże szukałam ściętej głowy Ludwika XVI i Marii Antoniny, ani Wieża Eiffla flirtująca ze mną zza drzew, ani Łuk Triumfalny nie sprawił, że uwierzyłam gdzie jestem. Sprawił to dość banalny monument, ale od którego wszystko się zaczęło. Katedra. W wieku osiemnastu lat, jak głupia, wypatrywałam Quasimodo, małej zielonej kropeczki, która miała się pojawić. Dotarło.

Na „Dzwonniku z Notre Dame” byłam trzy razy. Za drugim razem byłam już jednym wielkim spojlerem, drącym się na całe kino, że zaraz przyjdzie Phébus i będzie strasznie śmiesznie. Na dwóch ostatnich seansach chodziłam do toalety, kiedy Sędzia Frollo śpiewał piosenkę do ognistej Esmeraldy, tak bardzo się bałam. Prawie dwadzieścia lat później okazało się, że nie tylko ja.

„Notre Dame de Paris” było odkryciem. Istniało coś ponad piosenkę Garou « Belle », której szczerze nie lubię. Musicalu słuchałam, nie rozumiejąc ani słowa, później doszły napisy, wszystko stało się jeszcze piękniejsze. Poniekąd moją ulubioną piosenką do tej pory jest utwór o kurtyzanach. Francuzi nawet o nich umieją cudownie zaśpiewać. Ekhm..jednym słowem, trochę leciałam na Clapin’a.

Jestem filmo/serialomaniaczką, zapewne „Napoleon” z Clavierem, „Le roi danse”, który znalazłam po latach, poprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem teraz. No, ale przede wszystkim, gdyby nie rodzice, pisałabym notkę pt. „Milion powodów dla których nie iść na prawo”.

Reklamy

3 thoughts on “Co ja tutaj robię?

  1. kaBikaBakaBiba 16 czerwca 2015 — 01:04

    Każdy z tych punktów w tej zawiłej historii miał znaczenie, bo kto by się spodziewał, że patrzenie na Napoleona przyniesie taką notkę i tyle rzeczy po drodze. ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close