W tym roku będzie inaczej

Ciekawa jestem, czy istnieje osoba, która od razu po sesji znajduje sobie inne zajęcie, niż patrzenie na ścianę przez większość dnia. Jeśli taka istnieje, zgłoś się i powiedz jak to robisz.

Zanim zacznę się nad sobą użalać. Nie ma to tamto, założyłam stronę na najprawdziwszym facebooku! Może za rok zbiorę od was chociaż dwadzieścia polubień. Jeśli chcecie pomóc mi to osiągnąć to zapraszam.

Za 5 dni wyjeżdżam. Macie przed wyjazdem tak, że jesteście spakowani już kilka dni przed? Wiecie, wszystko uszykowane. Paszport grzecznie czeka na moment, kiedy spakujecie go do torby, a uprasowane ubrania leżą spokojnie w walizce? Problem jest w tym, że ja nigdy tak nie mam. Przecież ja jeszcze nawet nie mam walizki!

Postanowiłam, że w tym roku wszystko się zmieni. Będę spakowana najpóźniej w środę wieczorem. Już teraz wiem, że ten numer nie przejdzie.

Myślałam, że napisanie listy z rzeczami, które muszę zrobić przed wyjazdem pomoże. Niestety, jej długość i ważność tego wszystkiego co tam wypisałam lekko mnie przeraziła, więc postanowiłam, że w weekend skończę książkę, obejrzę film i zacznę nowy serial.

Jakoś wszystkiego się boję. Jadąc pierwszy raz, nawet nie znałam mojego nowego adresu, a teraz lecę w to samo miejsce i mam wrażenie, że coś pójdzie nie tak.

Następna sprawa – lekarze. Rzecz, którą miałam załatwić jakieś 3 miesiące temu, załatwię 2 dni przed wyjazdem. Przecież mam czas, żeby jechać do innego miasta i spędzić tam cały dzień czekając w kolejce. Nieśmiesznie byłoby, gdybym jednak była na coś chora.

Na pewno nie mogę spóźnić się na lotnisko. Przecież ja się wszędzie spóźniam. Nawet umawiając się przed moim własnym domem spóźniłam się pół godziny. W zimę. Kiedyś pewnie coś o tym wspomnę, będzie okazja do wyprodukowania czegoś dłuższego, bo to temat rzeka. Wracając do tematu – chyba jestem na tyle w porządku, wobec siebie samej, że jeśli chodzi o rzeczy w stylu samolot do kraju oddalonego o dwa tysiące kilometrów, raczej się nie spóźnię, prawda?

Wylałam swoje żale. Wracam do oglądania filmu, w którym facet zabił drugiego, bo chciał hodować w jego ogrodzie kwiatki. A filmowa żona Gerarda Depardieu, za przeproszeniem, wyje jak tylko otworzy okno. Na obejrzenie tego filmu też miałam cały rok.

Życzcie mi powodzenia.

Reklamy

2 Comments

  1. To da się inaczej niż na ostatnią chwilę?? Wszystko co robię, każda sesja, jaką zdałam, nauka i projekty – wszystko na metaforyczne pięć minut przed. I zawsze udawało mi się zdążyć :D Więc, worry not! Dasz radę! Trzymam kciuki!

    Lubię to

  2. tak, spóźnić się czekając przed domem :D ale nie żałuje! nawet chwilowego braku czucia palców wtedy :D

    No a jak byś chciała, jak nie ‚na ostatnią chwilę’, hę?

    Kartkę wyślij, na ostatnią chwilę może być! :D

    Powodzonka pani Kasiu. :D ;*

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s