Jestem przewodnikiem po Londynie – część pierwsza.

Londyn lubię, uwielbiam, a nawet kocham. Nie byłam w wielu miejscach, ale Londyn od zawsze był na liście miast, które muszę zwiedzić. Może nawet nie tylko zwiedzić, zobaczymy. 2 lata temu to było tylko pobożnym życzeniem, a teraz to już mój trzeci raz tutaj. Wyjazd do Anglii, właściwie jakikolwiek wyjazd zmusza mnie do zaciśnięcia finansowego pasa, jednak naprawdę warto, ale o tym może innym razem.

Stwierdziłam, że będę upoważniona do napisania tego tekstu, kiedy bez sprawdzania na mapie będę wstanie dojechać gdzieś metrem. Głupota? Metro w Londynie jest najstarsze na całym świecie, a przede wszystkim jest całkiem spore.

Koleżanka jakiś czas temu zapytała się mnie co można robić w TYM Londynie. Odpowiedziałam, że wszystko. Prawda jest taka, nieważne co lubisz, może to być najdziwniejsza rzecz na świecie. W Londynie na pewno znajdziesz ludzi, którzy lubią to tak samo jak Ty. Wystarczy poszperać.

Nie wiem, jaka jest zasada, ale raz na jakiś czas pojawia się Was tutaj naprawdę sporo. Może komuś te informacje się przydadzą. Poniżej przedstawiam wam rzeczy, które moim zdaniem trzeba zobaczyć. Znajdziecie tu rzeczy, które na pewno znacie, ale też niekoniecznie.

Skoro zaczęłam już mówić o metrze, to ten temat skończę. Hammersmith & City, pierwsza linia metra, powstała w 1864 roku. Większość stacji zostało unowocześnionych, ale dalej możesz spotkać takie, które wyglądają dokładnie tak, jak wyglądały sto lat wcześniej, no, może nie licząc unowocześnienia w postaci wind, lub ruchomych schodów. Moją ulubioną  jest Baker Street, żeby zobaczyć stację, o którą mi chodzi, musisz jechać linią Hammersmith & City, Metropolitan albo Circle. Cała trójka zatrzymuje się na tym samym peronie. Wyjdź z pociągu, wejdź na powierzchnię, po drodze zobaczysz piękne poręcze schodów, kremowo bordowe łuki na suficie. Ja w tej stacji jestem z a k o c h a n a. Jeśli lubicie Sherlocka Holmesa, jak sama nazwa wskazuje, naprzeciwko wyjścia znajdziecie dom o numerze 221B, gdzie znajduje się muzeum dotyczące tej postaci.

Kolejną fajną stacją jest Russell Square, żeby ją zobaczyć musisz jechać linią Piccadilly. Russel Square ma tylko windę i zwykłe schody, zanim się na nie zdecydujecie przed oczami zobaczycie tabliczkę z informacją, że schodów jest 171 (albo 175, nie pamiętam). Możecie sprawdzić swoją kondycję!

IMG_20150802_224749(1)

Każdy kto jest fanem filmu „Notting Hill” musi tam iść. Jednak, jeśli myśli, że uda mu się luźno spacerować między straganami na Portobello Road, tak jak to zrobił Hugh Grant (film poniżej), to jest w dużym błędzie, no chyba, że pójdzie w dni, kiedy najstarszy uliczny targ w Londynie jest nieczynny. Wtedy niewiele zobaczy. Bardzo chciałam zrobić jakieś rozsądne zdjęcie, za każdym razem ktoś mi wszedł w kadr. Na targu znajdziecie wszystko. Polecam przejść się do samego końca, na samiusieńkim końcu znajdziecie stoiska z ubraniami vintage. Mimo, że to miejsce jest pełne rzeczy Made in China, wiele straganów ma takie same sukienki, warto. Gorzej niż na bazarze w niedzielę, czy tam w inny dzień targowy, ale musisz tam iść. W Londynie będę jeszcze jeden dzień, na pewno się tam zjawię.

Skoro już jesteś na Portobollo Market, idź do najstarszego działającego kina w Wielkiej Brytanii. Electric Cinema do najtańszych nie należy. Kino proponuje coś takiego, jak „Electric Sundays”, w każdą niedzielę możesz obejrzeć jeden z wcześniej ustalonych filmów, za 15,50 funtów. Początkowo myślałam, że są to tylko stare filmy, ja trafiłam na film z 1949 roku „The Third Man”, z czego bardzo się ucieszyłam, bo obejrzeć czarno biały film w takim miejscu było cudowne, ale np. w tę niedzielę wyświetlany jest „Terminator: Genesis”. Przed filmami raczej nie uświadczysz reklam, ale na pewno zobaczysz to:

To kino jest tak piękne, że nawet zrobiłam selfie w łazienkowym lustrze, ale nie pokażę. ;)

IMG_20150802_194151

Głupio nie wspomnieć o muzeach. Nie każdy wie, ale muzea w Londynie są za darmo. Większość. Tutaj macie spis wszystkich darmowych muzeów, z podziałem na części miasta. Sama polecam Victoria and Albert Museum ze stałą wystawą przekroju mody od dawien dawna do czasów współczesnych. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku tam zawitam. British Museum, National Gallery i National Portrait Gallery obowiązkowo.

IMG_20150815_224631

Patrzcie wszędzie, nawet pod nogi. Tutaj National Gallery.

Ważne jest, żeby wiedzieć, że wystawy tymczasowe nie są za darmo, często bilet trzeba rezerwować wcześniej.

Wejście do Westminster Abbey kosztuje, o zgrozo 20 funtów, ale można wejść tam „podstępem”. Jeśli nie zależy Ci, na obejrzeniu sarkofagów brytyjskich władców (w co wątpię, a raczej współczuję, ale nie osądzam) w niedzielę można wejść za darmo, posłuchać organów, lub śpiewanych, przed chóry z całego świata (w zależności od tygodnia) pieśni kościelnych, osobiście polecam Choral Evensong. Wychodząc, po lewej stronie, zobaczysz tron koronacyjny, tzw. King Edward’s Chair.

Drogi czytelniku, czytelniczko, zrób głośne „uff!”, ponieważ dotrwałeś/aś do końca pierwszej części. Tak, tak, to nie koniec.

Mam nadzieję, że było miło.

____________________________________________

Rysunek pochodzi z tej strony.

Reklamy

3 Comments

  1. W niedzielę wysiedliśmy właśnie na Russel Square jak jechaliśmy do British Museum :) a informacja o ilości schodów przekonała nas do użycia windy :D
    Napisz o Chinatown i Camden i… O wszystkim :) o bandach dziwaków na Camden i o miłym chińczyku, który każdemu przechodniowi oferuje „BANG BANG” chicken :D

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s