Zakonnice, koryto, kolejki, czyli głosowanie w Ambasadzie

Zazwyczaj takie posty doprowadzają mnie do śmiechu, bo tak naprawdę nikogo nie obchodzi co myślisz na ten temat polityki, albo obchodzi za dużo i później tylko wystarczy przynieść dobre wino i czytać komentarze, oczywiście, jeśli nie masz w życiu lepszych rzeczy do robienia.

Ale poczułam okropną potrzebę napisania co o wczoraj.

Jestem trochę daleko od Polski, ale pomyślałam sobie, że fajnie by było oddać głos w Ambasadzie, bo Polska Ambasada podobno jest taka piękna.

Nie znam się na polityce. Interesuje się nią jedynie przed wyborami, oglądam aż „Fakty”, a i tak większość czasu spędzam na zagranicznych portalach i mało mnie interesuje to, co dzieje się w Polsce. Więc to co napiszę jest tylko opinią politycznego laika.

No więc stoimy w kolejce do Ambasady, by oddać głos. Przechodnie robili nam zdjęcia, bo przecież „O CO CHODZI?!”. Kolejka na kilkadziesiąc metrów, więcej nawet, przemyka Ci myśl, że fajnie jest być Polką, bo Polacy głosują!

Jak się okazuje Polacy wcale nie są przyzwyczajeni do stania w kolejkach. To taki pic na wodę, który wciskają nam nasi dziadkowie. Przykładowy dialog:

-Przepraszam bardzo, jestem w czwartym miesiącu ciąży, czy mogę wejść bez kolejki?
-A tam dalej stoi pani, która jest w dziewiątym i się nie wpycha!
Ale jeśli chodzi o Panią, która musi zdąrzyć do kościoła na Plac Concorde, to nie ma problemu. Sama ją przepuściłam, bo co to za różnica. Jednak później byłam zmuszona odbyć z nią przemiłą pogawendkę na temat tego, że „trzeba odciągnąć te świnie od koryta i żeby w Polsce żyło się lepiej”. Ta oto Pani, przepuściła później 7 sióstr zakonnych. Widocznie taką ma moc. Zbawczą.

Kolejna starsza pani, nie bardzo wiedziała jak głosować. Chyba w koncu ktoś poszedł z nią do kabiny. To, że nie wiedziała jak zagłosować to nic, nie wiedziała na kogo, bo „Ona nie zna partii, a co dopiero nazwisk”, ale mimo wszystko miło z jej strony, że poczuła obywatelski obowiązek i stała półtorej godziny w kolejce. Naprawdę!

No więc jestem już na polskiej ziemi, a tam znowu problem, że jak to jedna komisja, że jak to następna kolejka, że no jak to tak mało obsługujących osób, tak mało kabin, tak mało światła, tak mało powietrza i kolor ścian też nie jest taki jak trzeba.

Nagle słyszymy wołanie „Wszystkie osoby od S do Z prosimy wejść”. I wiecie co? Te 7 zakonnic ruszyło do przodu. To na pewno była Siostra Maria, Siostra Anna, Siostra Florentyna, Siostra Augustyna, Siostra Teresa, Siostra Weronika, Siostra Antonina. Podejrzane.

Tych bolą nogi, tych gardło, a tych jeszcze tyłek.

Z wielkim uśmiechem podeszłam do pana w komisji, bardzo miły pan odwzajemnił mój uśmiech, bo wiecie co? On też miał dość.

Ale później wyszłam na ulicę i zobaczyłam, że Francuzi w niedziele postanowili zastrajkować, nikt nie wie dlaczego, ale na pewno, tylko dlatego, że wczoraj świeciło słońce.

_______

Zdjęcie stąd

Reklamy

2 Comments

  1. Dokonałam już prywatnie dżadżmentu :D także nie będę już się uzewnętrzniała. eh no głosowanie obowiązkiem, dobrze, że Ci się chciało, przy okazji zobaczyło się ambasadę, albo przy okazji oglądania się zagłosowało, a czasu na podziwianie jak widzę miałaś sporo :D

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s