Luźno. Za luźno.

Ostatnio, moim największym problemem jest to, że wszystko jest na mnie za duże. Dosłownie. Pewnie myślicie, że przecież to nie problem, co ona pieprzy, przecież to cudownie. No jest cudownie, kiedy ma się miliony na koncie, albo co najmniej dziesiąt…euro i nie jest się biedną studentką w Paryżu, ale mam wrażenie, że niedługo ten problem zniknie (problem za dużych ciuchów, nie problem braku pieniędzy – ten problem nie zniknie nigdy), ponieważ na kolację zjadłam całą bagietkę, a podobno czerwone wino też jest kaloryczne. No trudno. W Paryżu żyje się tylko raz, a może nie? To jest rzecz, na której nie oszczędzam, w sensie kupuję dużo czerwonego wina, bo są tanie. Drogie też są, ale trzymamy się ilości. Jakość też jest okej, jakby ktoś się pytał.

Zmieniłam sobie klawiaturę na francuską, bo wiecie, licencjat, Paryż, Sorbona, prace trzeba pisać. Słowa jeszcze nie mam, ale klawiaturę francuską już tak! Dlatego pisanie czegokolwiek graniczy ze łzami w oczach, bo jak spojrzycie sobie w Googlach, klawiatura francuska za kij nie przypomina polskiej, także na klawiaturę mam ponaklejane literki z akcentami, „w” zamiast „z”, „a” zamiast „q” i na odwrót itd., ale za to mogę zrobić to: é, è, ç, à, ù. FAJNIE, NIE?

Ale dobra, dobra. O coś tutaj chodziło. Może nie? W każdym (bądź, co bądź, nie ma żadnego bądź, nie róbcie takich błędów) razie patrzę się czasami w lustro i sobie myślę, że ja to jednak jestem. Jestem chyba dziewczyną (KOBIETĄ?), która dba o swój wygląd najmniej jak może, żeby nie było, kocham zakupy, ale jeśli widzę, że mój puder powoli kończy swoją żywotność, obraca się w pył, to trochę to boli, tak bardzo nie lubię wydawać pieniędzy na kosmetyki, dlatego, że za równowartość jednego pudru mam połowę bluzki, no dobra, żeby nie było, może tez być i książka. Nie umiem się malować, jak wy sobie robicie te fikuśne kreski na powiekach? Tajemnica nie do poznania. Mój makijaż wieczorny/randkowy/imprezowy to wszystko co na co dzień plus różowa szminka (FUKSJA), jednak nawet ostatnio zeszła na drugi plan, ponieważ moje usta są jakieś dziwne. Za bardzo różowe.

Do (OD) rzeczy.

No ale patrzę się w to lustro i powiem wam, że czasami nawet fajnie wyglądam. Mam fajne włosy, fajny ciuch i nawet fajna jestem, tak ogólnie.

No i tak sobie myślę, że przecież ludzie też coś o mnie myślą. Ja na pewno myślę coś o nich. Pewna jestem.

Myślę, że mimo tego, że francuzi mają wieeeelkie nosy, o czym wspominałam nie raz, a nawet nie dwa, umieją wspaniale dopasować sobie okulary. Serio. Tylu ludzi w okularach, to ja w życiu nie widziałam, ale wyglądają całkiem całkiem.

Płaszcze. Zostawię to bez komentarza, bo chyba nie ma dziewczyny, której nie kręcą płaszcze, jeśli istniejesz, ujawnij się!

W metrze Louis Vuittona nie uświadczysz, no chyba, że u kobiety, która kupiła takową torebkę blisko Porte de Clignancourt.

W metrze ogólnie nie znajdę nic co chciałabym mieć w domu, lub powiem, że WOW, ale fajne! No, oprócz jednej rzeczy – nie pogardziłabym dużym Danielem Craigiem.

Mam wrażenie, że moje włosy robią tu furorę, serio. Dialog:

– Nie, nie są farbowane.

– Kłamiesz.

Przedwczoraj musiałam pokonać trasę długości chyba nawet nie stu metrów niosąc zgrzewkę wody. Zostałam zapytana trzy razy, czy przypadkiem nie potrzebuję pomocy i to nie przez przystojnego chłopca, ale przez takiego mniej fajnego, albo wcale, a tak naprawdę to przez czarnoskórych dresów, lub tureckich.

Hej, mieszkasz tutaj?

Nie.

A miałam taki fajny pomysł, a później, a później coś poszło nie tak.

No nic, wpis bez sensu, z myślami od czapy, ale myślę, że dacie radę.

Reklamy

4 thoughts on “Luźno. Za luźno.

  1. Co jest nie tak z ustami?

    Polubienie

  2. Tak bardzo ja. Oprócz tego, że nie jestem w Paryżu oczywiście :P

    Polubienie

  3. Biberona Balerona 6 listopada 2015 — 13:35

    zdecydowanie daje się radę. #typowakasia. Chwilami jakbym czytała o sobie, ale to wiesz, ze wino na propsie to też wiesz, bagiety też, ogólnie jedzenie lubimyyyyy. :D Pewnie sobie pomyślisz hola hola co ona tutej wypisuje? Jakie podobieństwa?! No tak, muszę zaoponować, bo przecież MAKIJAŻ pochałnia u mnie sumy przeznaczone na jedzenie też. xD No i szminki, ciesze się, że fuksja się przyjęła, bo twarzowa dla Ciebie, nie powiem! Ja ostatnio w ogóle jej nie używam, bo no mam tyle do wyboru, że jakoś schodzi na plan dalszy. :d Okularyyyy, łądne okulary <3333. Eh no już tęsknie, a po takiej notce jeszcze bardziej, bo no jest w niej 110% Kasi, czemu 110% to już napisałam Ci wczoraj. :) ;** MUA!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close