Trochę myśli o piątku trzynastego

Chyba nie mam wyboru, muszę o tym napisać.

My, Polacy, o zamachach zazwyczaj słyszymy z telewizji, jesteśmy daleko i tak naprawdę mało nas to obchodzi. Nie oszukujmy się, ale chyba tak jest.

Ja jestem w centrum wydarzeń. Dzisiaj rano wyglądam przez okno, co widzę? Zamkniętą ulicę, pełno policji, wojska i tłumy gapiów. Tak się składa, że ten cholerny uciekinier, terrorysta, człowiek bez serca postanowił zaparkować swój samochód prawie pod moim domem. A, no i oczywiście uciec. Mama mówi: „Nie podchodź do żadnych samochodów”. To raczej niemożliwe, skoro najbardziej poszukiwana osoba w Europie musiała zaparkować akurat 25 metrów od mojego miejsca zamieszkania.

Przyjaciółka bardzo się waha, czy do mnie przyjeżdżać. Nie dziwie jej się. Sama bym się wahała. Niestety, mieszkam tutaj, nie mam wyjścia, muszę używać komunikacji miejskiej, żeby dojechać na uczelnie i do pracy. Wsiadając do metra czuje się wielki niepokój. Ludzi też jest mniej. Wczoraj sama postanowiłam wysiąść z wagonu, tylko dlatego, że zobaczyłam pana ze sportową torbą, z bardzo złym spojrzeniem. Nie wiem co mi to dało, wzięłam następne metro, które przyjechało za 2 minuty, więc i tak czy siak nic by to nie zmieniło, ale musiałam to zrobić, a ten pan, najprawdopodobniej po prostu miał zły dzień. Tłumienie strachu nie zawsze mi wychodzi. Staram się, nie mam wyjścia, ale muszę przyznać, że się boję.

Mimo wszystko, mam wrażenie, że jestem obok. Zawsze tak było, a później myślę, że jutro muszę wrócić na uczelnie i co jeśli którejś z osób z którą chodziłam na zajęcia już nie ma, że coś jej się stało? Nawet jeśli nie znam ich imion, to przebywałam z nimi, czasami rozmawiałam, albo po prostu przesyłaliśmy sobie uśmiech.

Przechodzą mnie ciarki, kiedy myślę o tym, że pierwotnym planem było spędzenie piątkowego wieczoru nad Kanałem Saint-Martin, który jest bardzo blisko od miejsca jednego z zamachów. Wiem, że nic by nam się nie stało, bo nie byłybyśmy centralnie w centrum wydarzeń, ale jednak. Na szczęście chęć kupienia biletów na „Spectre” była większa i poszłyśmy w inne miejsce.

W zależności jakie media czytam, francuskie, angielskie, czy polskie, każde z nich podaje inne informacje. Najbardziej śmieszą mnie media polskie, które najwyraźniej tłumaczą wszystko, ze stron angielskich, a te nie są do końca zgodne z prawdą.

Następne, social media mają ogromną siłę, ale mogą też zrobić bardzo źle. Na twitterze powstał hashtag PorteOuverte, co znaczy po prostu otwarte drzwi, dzięki temu hashtagowi ludzie mogli szukać schronienia. Ale z drugiej strony trochę martwię się tymi wszystkimi zmienionymi zdjęciami profilowymi, bo zastanawiam się, kiedy będzie ten czas, żeby je zmienić na te normalne?

To wpis bez końca. Mam tyle myśli, nie bardzo wiem jak je ubrać w słowa.

 

 

Reklamy

3 thoughts on “Trochę myśli o piątku trzynastego

  1. Nie bardzo wiem jak to ubrać w słowa.
    Kilka razy kasowałem tekst. więc stwierdziłem, że napiszę to najprościej jak potrafię.
    Radykalnie zmienia się mój sposób odbioru tych zdarzeń poprzez świadomość, że byłaś niedaleko ich epicentrum.
    To dla mnie nowe i trudno mi to opisać jak coś tak odległego zaczyna dziwnym rykoszetem trafiać do mnie osobiście w tym przypadku przez twoją osobę. Człowiek jednak często nie zastanawia się co czują inni w różnych sytuacjach gdy nie zacznie go to bezpośrenio lub pośrednio dotyczyć.

    Krótko mówiąc: cieszę się, że jesteś cała i zdrowa – czuję ulgę, naprawdę!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close