2 miesiące temu

Pamiętam jak dostałam smsa „Gdzie jesteś?”. Jak to gdzie jestem, właśnie wróciłam z przyjemnego spaceru ze znajomymi. „Dobrze, że nic ci nie jest. W Paryżu był atak terrorystyczny.”.

Wiadomości, telefony do rodziców, znowu wiadomości. Nie bardzo wiadomo, jak zachować się w takiej sytuacji. Każde wiadomości podają co innego, liczba rannych rośnie, liczba zabitych rośnie jeszcze szybciej. Milion wiadomości na Facebooku. Lepiej napisać status, że nic mi nie jest.

Znajomi pytali się mnie, no i jak tam teraz jest? Czujesz się inaczej? Trudno odpowiedzieć na takie pytanie, bo w twojej głowie tli się wiele emocji, ale…te pytania denerwują. Ja wiem, że chcą wiedzieć jak to jest, ale przykro mi, tego nie da się opisać słowami.

Kafejka na Voltaire działa normalnie, na rue de Charonne ciągle pojawią się nowe kwiaty, zdjęcia i lampki. Na Place de la République cały pomnik jest ubrany w „rewolucyjne” plakaty, kwiaty, napisy, które głoszą, że „My się nie boimy”.

9115m

W metrze ciągle pojawia się to nowa „podejrzana paczka”, jedna z bardziej dostępnych linii metra, która dojeżdża do najważniejszych zabytków, przejeżdża przez calusieńki Paryż, została zamknięta na kilka godzin w poprzedni piątek. Teraz, to takie chuchanie na zimno, ale ludzie czują się przez to bezpieczniej.

Wszędzie widzisz żołnierzy, policję. Mimo wszystko, ludzie patrzą się na siebie podejrzliwie.

W rocznicę strzelaniny w redakcji Charlie Hebdo, niedaleko mojego miejsca zamieszkania doszło do strzelaniny. Jakieś 10 minut pieszo.

Zaraz obok mojego domu na ścianie widnieje namazany sprayem napis „Izrael sterylizuje czarnych”. To „wojna” pomiędzy kim, a kim?

Wszystko wygląda całkiem normalnie. Nie widzę różnicy pomiędzy tym, co było przed zamachem, a co jest teraz, oprócz tego, że nie mogę wejść normalnie do jakiegokolwiek sklepu, bo wszędzie muszę pokazywać swoją torbę. Przyznam szczerze, że bardzo mnie to denerwuje, bo nawet nie sprawdzają tego dokładnie. Pewnie ochrona myśli, że jeśli już otwierasz plecak to znaczy, że nic tam nie masz. Dla mnie to taki „pic na wodę”.

Co jakiś czas zdarza mi się wysiąść z metra, bo mam wrażenie, że coś jest nie tak. Jednak, to tylko moje przewidzenia. Nikt na to nie zwraca uwagi.

Chociaż dla mnie Paryż nadal śpi. Ciągle śpi i ciągle się jeszcze nie obudził. Jakby czekał.

 

Moje odczucia kilka dni po tym wydarzeniu możecie przeczytać tutaj.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close