Rzeczy, o których można rozmawiać

Znowu nie śpię, znowu muszę wstać o czwartej rano, ale teraz nie mogę się doczekać.

Przez następne kilka dni będę jeść bagiety, pić wino (jak skończę antybiotyk) i spacerować po moim słodkim Paryżu. Bliska znajoma zapytała się mnie ostatnio, czy mam wrażenie, że odeszłam od siebie. Odpowiedziałam, że niestety tak, że tęsknię za sobą sprzed kilku miesięcy, bo mam wrażenie, że tutaj nie mogę się zbytnio wykazać. Come on, załatwiłam sprawę we francuskim banku. Będę się tym chwalić przez całe życie i też przez całe życie nie zamknę tego konta, będzie ze mną aż do śmierci, a nóż się przyda.

Wiecie, na kilka dni wracam do miejsca, w którym zostawiłam wiele rzeczy i jak sobie o tym wszystkim myślę, to mam wrażenie, że one wciąż tam trwają. To trochę tak, jakbym otwierała drzwi swoim własnym kluczem, do swojego własnego przytulnego mieszkania, w którym nie było mnie kilka długich dni. No więc otwieram te drzwi, a tam na stole leży jakieś jedzenie, którego zapomniałam wyrzucić przed wyjazdem i po całym mieszkaniu rozsiewa się niezbyt przyjemny zapach, ale tak sobie myślę, że po prostu je wywalę, wywietrzę i nie będę się przejmować.

Czasami sobie myślę, że chciałabym być dorosła, a później budzę się na ćwiczeniach próbując pisać lewą ręką swoje imię i imię koleżanki siedzącej obok, a jestem praworęczna. Budzę się siedząc w internecie, przeglądając kwejka (przecież to już nawet nie jest modne). Budzę się jedząc musli bez jogurtu, ani nic. Jako dorosła osoba stwierdzam, że lubię mleko, ale nie zimne i nie samo, a najlepiej tylko w owsiance, herbacie lub kawie.

Denerwuję się na rodziców, gdy Ci każą mi wysłać adres pod którym będzie można znaleźć mnie w Paryżu przez te kilka dni. Przecież wiem, że się martwią. Zresztą im się nie dziwię, jadąc pierwszy raz do Anglii, wiedziałam tylko w jakim mieście mieszka moja host rodzina. Babcia każe unikać mi miejsc, gdzie jest dużo ludzi, więc polecę i będę siedzieć w mieszkaniu.

Od kiedy trzymam bilet w ręku jakoś mniej się stresuję. Przecież wspomnienia są dobre. Zwłaszcza takie. Nie ma co. Nie ma co.

Będzie super. Zwalczam co trzeba.

Wiecie co jest jeszcze super? Pingwiny. Pingwiny są ekstra.

Reklamy

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s