Tranformacje to nie wszystko

Przez bardzo długi moment bałam się, że nie zdam egzaminu z angielskiego przez źle zrobione transformacje. Trochę się postresowałam, trochę też popłakałam, bo przecież to angielski, w moim przypadku, to trochę wiocha nie zdać, przecież…no wiecie albo nie wiecie.

Z Wielką Brytanią chcę związać swoją przyszłość, żaden Brexit mi nie straszny. Przez te moje marzenia wszystko odwleka się w czasie, dlatego może w wieku trzydziestu lat pochwalę się, że wreszcie skończyłam magistra tam, gdzie Kasie lubią najbardziej.

Nie o tym, nie o tym. Transformacje, gramatyka. Słyszę, że gramatyka angielska jest łatwa, że tam nie ma się czego uczyć, że to bułka z masłem. Porównując ją do gramatyki francuskiej mówię tak, ale gramatyka francuska to w moim przypadku płacz i wiele spojrzeń niezrozumienia.

No i tak się zastanawiam, po co my spędzamy tyle czasu nad transformacjami. Fakt, żeby dobrze zmienić zdanie musisz mieć dużą wiedzę pod względem słownictwa, często też gramatyki, ale mam wrażenie, że to raczej czysta matematyka.

Czytam Wilde’a, czytam Hemingway’a w oryginale i to, że mogę przeczytać ich dokładnie takimi słowami, jakie zostały przez nich napisane daje mi siłę, żeby ciągnąć te języki dalej, żeby dalej się ich uczyć i wciąż je odkrywać. Na razie nie mówię o francuskim, ale jak czytam sobie Rimbaud albo Hugo to trochę przechodzą mnie ciarki, ale mówimy o angielskim.

Kiedy pojechałam do Anglii pierwszy raz myślałam, że angielskim umiem całkiem dobrze, bo transformacje dobrze mi szły, na uczelni miałam z angielskiego całkiem niezłe oceny. O nie. Pierwsze dwa tygodnie to była czysta katorga. Prawda jest taka, że jak nie rozmawia się z nativem, czyli osobą, dla której dany język jest pierwszym językiem, to nie wie się co to angielski. Bo inni nie mają akcentu, łatwiej się dogadać, bo używają wyuczonych formułek. Oglądając filmy, na pewno dużo się osłuchasz, będzie ci łatwiej załapać, co tam ten brytyjski koleś ci powie, ale…co ci po tym, jak nie umiesz odpowiedzieć?

Wiadomo, transformacje sprawdzają twoją wiedzę, z czegoś muszą cię pytać.

To nie jest żaden manifest odnośnie zmiany systemu edukacji, ale trochę boli mnie to, że poświęcamy tyle czasu na naukę wyuczonych formułek, zamiast dotykać języka.

To sum up. O co mi chodzi? W sumie to nie wiem. Bardzo zdenerwowałam się na te spieprzone transformacje, ale koniec końców egzamin poszedł całkiem nieźle.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s