Czy warto bawić się w Gap year?

Kiedy oznajmiałam, że nie zamierzam iść od razu na drugi stopień studiów czułam te niezbyt aprobujące westchnienia z drugiej strony. Jestem wymiataczem gap yearów. To mój trzeci, a właściwie drugi i pół. Kiedy od razu po maturze wszyscy najbliżsi znajomi zmieniali miejsce zamieszkania, bo studia, ja zostałam w swoim rodzinnym, niezbyt dużym mieście. Nie dlatego, że tak wybrałam, może trochę tak, bo poniosła mnie myśl o prawie w pięknym Krakowie albo w buzującej życiem Warszawie i nie złożyłam papierów nigdzie indziej, tylko do trzech najlepszych uniwersytetów w Polsce. Wiedząc, że matura nie poszła mi rewelacyjnie, bo najzwyczajniej w świecie się nie uczyłam, żyłam głębokim przekonaniem, że jakoś to będzie. No nie było jakoś, było fatalnie. Moja empikowa praca na wakacje przeistoczyła się w pracę na co najmniej rok. Później Lublin, depresja, rezygnacja tydzień przed sesją i powrót. Wciąż marzyłam o Krakowie, dlatego, kiedy dostałam się na judaistykę (naprawdę się tym interesowałam) stwierdziłam, że tak musiało być. W dniu składania papierów na Uniwersytet Jagielloński dowiedziałam się, że dostałam się do Łodzi na romanistykę. Mimo, że przez prawie dwa letnie miesiące nadal szłam na studia do Krakowa, w ostatnich dniach sierpnia zdecydowałam, że nie będę odpitalać maniany i zadzwoniłam do koleżanki z liceum, czy ma jeszcze ten wolny pokój na Bałutach. Miała. To była dobra decyzja. A teraz jestem tutaj. W Paryżu i znowu się gapyearuję, mimo, że dostałam się na rok na Erasmusa, a później okazało się, że tylko na semestr, a ja tak bardzo nie chciałam studiować w Polsce językoznawstwa.

Myślę, że to taki duży skrót. Drogi Czytelniku, jeśli dotarłeś do tego fragmentu, to wiedz, że taki długi wstęp był potrzebny.

W naszym pięknym, spowitym kwiatami kasztanów, złotymi liśćmi i pachnącym bzem kraju, bardzo rzadko słyszy się o czymś takim, jak rok przerwy. Nie dlatego, że nie można, dlatego, że nie wypada. Osoba, która się na coś takiego zdecydowała, bądź była do tego w jakiś sposób zmuszona, przez swoją głupotę, bądź sytuację w życiu, ciągle mam wrażenie, że trochę od takiego normalnego społeczeństwa odstaje. A jak słyszę, że „O Mamo, przecież marnuję/marnujesz kolejny rok”, to mnie dosłownie ściska ze złości.

Uwierz mi, Drogi Czytelniku, w momencie nie dostania się od razu na Prawo czułam się jak zero, jak nic, jak kompletny niewypał, bo przecież myślałam, że to jest to. Po zrezygnowaniu z Lublina czułam się jeszcze gorzej, czułam, że zapadam się w sobie tak głęboko, że jeszcze chwila, ale nie poradzę sobie sama ze sobą. Myślałam nad pójściem na terapię. Całkiem szczerze, teraz żałuję, że tego nie zrobiłam. Na szczęście mam wspaniałych przyjaciół i niesamowitych rodziców, którzy pomogli mi z tego mojego wewnętrznego bagna się jakoś wyczołgać.

Nigdy nie mówiłam, że romanistyka, to spełnienie marzeń. Kiedyś wspominałam o tym, dlaczego jednak stanęło na tym, na czym stanęło. Na pewno był to lepszy wybór niż judaistyka. Pojechałam na Erasmusa, zakochałam się, wróciłam. Po skończeniu licencjatu, wypoceniu pracy, postawiłam na rok przerwy, niezbyt pewna, czy wiem, co robię. W trakcie rozmów kwalifikacyjnych mówiłam, że szkolę francuski i po roku chcę studiować francuską literaturę, bo jestem zakochana w Rimbaud. Nadal tego chłopca kocham, jednak moja miłość praktycznie całkowicie przeszła na Van Gogha, Moneta, Seurata i Sisleya. Chcę studiować Historię Sztuki i nawet przez myśl mi by to nie przeszło, gdyby nie pobyt tutaj.

Jeśli Twoim planem na rok przerwy jest siedzenie w domu i oglądanie seriali. Nie rób tego. Jeśli Twoim planem jest siedzenie i oglądanie seriali w Paryżu też tego nie rób. Albo rób. Jeśli to ma Ci pomóc. Jeśli po roku siedzenia i oglądania seriali stwierdzasz, że ten Sherlock to ma super, takie ładne twarze są w tym Londynie, przeprowadzę się tam i zacznę tam studia, to czemu ten rok przerwy spędzony na oglądaniu seriali ma być zmarnowanym czasem? Oczywiście sytuacja jest przerysowana, mimo, że w Londynie są naprawdę ładne buzie.

Teraźniejszy rok przerwy pozwolił mi określić, czego ja od życia właściwie chcę. Mam taki dostęp do sztuki, do literatury, do szkolenia francuskiego, że nigdzie indziej nie mogłabym dojść do tego kim jestem. I kim chcę być. Niesamowite uczucie jest się nie motać w jednej kwestii, wspaniałe uczucie jest się czegoś podjąć.

Nikogo to takiej przerwy nie namawiam, bo nie każdy jej potrzebuje. Ale jeśli czujesz, że powoli się wypalasz, nawet w wieku dwudziestu paru lat, to może faktycznie warto.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s